×

PRAWDA, KTÓRA WYZWALA. Ewa Ewart

Historia „Dzieci Biesłanu” nauczyła mnie, że najważniejszym zobowiązaniem dokumentalisty jest prawda. Dlaczego wybrałam dokument? Bo pozwala nie tylko opowiedzieć o tym, co się wydarzyło, lecz także zbudować kontekst, dotrzeć do człowieka i spróbować zrozumieć.

Od newsów do dokumentu

Dlaczego wybrałam dokument? To jedno z najczęstszych pytań, które pada podczas autorskich spotkań i pokazów.

Był rok 1991, a ja mieszkałam w Moskwie, pracując jako producentka newsów dla jednej z głównych amerykańskich sieci telewizyjnych – CBS. Byliśmy świadkami rewolucji, która przetoczyła się przez ówczesny Związek Radziecki. Komunizm upadł, a Rosja zaczęła poszukiwać własnej tożsamości, zastanawiając się, jak zbudować kapitalizm i demokrację po 70 latach sowieckiej dominacji. Relacjonowaliśmy te wydarzenia z pierwszej linii frontu. To była fascynująca przygoda.

Jednak praca z newsami zaczynała mi się kojarzyć z fabryką i taśmą produkcyjną. Coraz silniej odczuwałam marzenie, które od pewnego czasu we mnie kiełkowało: pragnęłam nauczyć się tworzenia dłuższych form przekazu. Chciałam opowiadać nie tylko o tym, co się wydarzyło – i o czym szybko zapominałam, bo następnego dnia działo się coś nowego – lecz także mieć czas i przestrzeń, aby zbudować kontekst i wyjaśnić widzowi, dlaczego do takich zdarzeń doszło.

Eksperci od marzeń twierdzą, że warto wypuszczać je w przestrzeń, a resztą zajmie się życzliwy wszechświat.

Można to nazwać łutem szczęścia, znalezieniem się we właściwym miejscu i czasie, a może po prostu życzliwym potraktowaniem mojego marzenia przez wszechświat. To dłuższa historia, ale po trzech latach pracy w moskiewskim biurze CBS dołączyłam do zespołu Redakcji Dokumentu i Reportażu brytyjskiej stacji BBC.

Zamieniłam Moskwę na Londyn i tak rozpoczęła się moja przygoda z filmem dokumentalnym.

W latach 90. w BBC nastała złota era tworzenia dokumentów. Dysponowaliśmy funduszami, niemal nieograniczonymi możliwościami podróżowania po całym świecie i przywilejem opowiadania o jego złożonych i niezwykłych aspektach. To był wyjątkowo inspirujący okres, który trwał przez dobrych kilka lat. Nakręciłam wówczas wiele filmów.

Film najważniejszy

Który film jest dla mnie najważniejszy? To pytanie często pojawia się na spotkaniach.

Każdy z moich filmów ma dla mnie wyjątkowe znaczenie i wiąże się z innym doświadczeniem. Wciąż pamiętam przygody, które towarzyszyły mi podczas ich realizacji, entuzjastyczne przyjęcie oraz pozytywne recenzje.

Jednak gdy pada to pytanie, natychmiast wracają wspomnienia o filmie, z którym czuję osobistą i wyjątkową więź.

Dokument opowiada o tragedii, do której doszło 1 września 2004 roku, gdy grupa silnie uzbrojonych czeczeńskich ekstremistów wtargnęła do szkoły nr 1 w Biesłanie w Rosji. Przez trzy dni ponad tysiąc dzieci i dorosłych przetrzymywano jako zakładników w dusznej sali gimnastycznej, bez jedzenia i wody. Zmuszano ich do trzymania rąk nad głowami. Oblężenie zakończyło się atakiem rosyjskich sił specjalnych, które przeprowadziły szturm na szkołę w celu uwolnienia zakładników. W wyniku eksplozji i wymiany ognia zginęło ponad 350 osób, a niemal połowę ofiar stanowiły dzieci.

To był jeden z najokrutniejszych ataków terrorystycznych współczesnych czasów.

Do Biesłanu przyjechałam po raz pierwszy w listopadzie 2004 roku z zadaniem zrealizowania filmu na pierwszą rocznicę zamachu. Miałam na to dziesięć miesięcy.

Trudno było zapomnieć pierwsze widoki. Przy wjeździe do miasteczka, tuż obok starego cmentarza, wyrósł las ponad 330 świeżo wykopanych grobów. Większość z nich była niewielka, z postawionymi naprędce drewnianymi krzyżami, do których przymocowano zdjęcia. Z każdej fotografii uśmiechała się ufna i szczęśliwa twarz dziecka. Wiele grobów pokrywały zabawki – widziałam lalki i ulubione misie.

Szkoła nr 1 w Biesłanie cieszyła się renomą i prestiżem. Uczęszczali do niej dumni uczniowie z całego regionu. Atak sił specjalnych i starcie z czeczeńskimi bojownikami pozostawiły po sobie budynek, który wyglądał jak puste oczodoły. Do zwęglonych pozostałości sali gimnastycznej, w której terroryści przetrzymywali ludzi, mieszkańcy Biesłanu przynosili świeże kwiaty i duże butelki wody – na pamiątkę pragnienia, jakie odczuwali zakładnicy.

Historie należą do dzieci

Jak opowiedzieć o tak niewyobrażalnym dramacie? Podjęcie tej decyzji okazało się jednym z największych zawodowych wyzwań.

Nieoczekiwanie inspiracja przyszła od samych dzieci.

W czasie pierwszych rozmów z rodzinami, które przeżyły piekło zamachu, dorośli z trudem opowiadali o swoich doświadczeniach. Gubili wątki, nie byli w stanie kończyć zdań, a w powietrzu zapadało trudne milczenie. Wtedy narrację spontanicznie przejmowały dzieci. Bardzo chciały opowiedzieć o swoich przeżyciach. Zorientowałam się, że był to dla nich sposób na częściowe oczyszczenie się z traumy, której doznały. Każde z dzieci było na swój sposób wyjątkowe – to byli mali dorośli, którym w ciągu trzech dni przybyło po kilkanaście lat. W swoich relacjach wykazywały niezwykłą dojrzałość umysłową i emocjonalną, co zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Po kilku takich spotkaniach uświadomiłam sobie, że te historie moralnie należą do nich, do tych małych ludzi, i że to one powinny opowiedzieć o sobie w filmie.

W ramach dokumentacji przeprowadziłam sto czterdzieści wywiadów, z czego dwadzieścia pięć nagraliśmy przed kamerą. Ostatecznie w filmie znalazło się dwunastu bohaterów. Najmłodsze dziecko miało sześć lat, najstarsze – jedenaście. Upływ czasu bardzo wolno leczył rany moich bohaterów. Przez blisko rok pracy nad dokumentem byłam świadkiem ich prób nadania sensu temu, czego doświadczyli. Dla wielu z nich każdy dzień był walką. Ogarniały ich emocje nowe i nieznane w tak młodym wieku. Podczas rozmów często to dzieci zadawały pytania, na które nie potrafiłam odpowiedzieć.

„Myślałem, że to kara za grzechy. Ale jakie grzechy mogły popełnić dwu- czy trzylatki? Ich życie dopiero się zaczęło” – zapytał mnie dziewięcioletni Atzamas, który był świadkiem, jak w sali gimnastycznej umierały niemowlęta.

Film zatytułowaliśmy „Dzieci Biesłanu”.

„Opowiedziałaś prawdę”

Odbił się szerokim echem na całym świecie, ale nie to okazało się dla mnie najważniejsze.

Po premierze wysłałam do Biesłanu zaprzyjaźnionej rodzinie wielką paczkę z kopiami filmu. Cała rodzina była przez trzy dni zakładnikiem czeczeńskich ekstremistów. Przeżyli, ale mocno nadwyrężona psychika na długie miesiące zdeterminowała ich życie. Ich siedmioletni syn był jednym z bohaterów filmu. Poprosiłam, aby przekazali kopie pozostałym.

Umówiliśmy się, że zadzwonię do nich po obejrzeniu filmu.

Rzadko byłam tak zdenerwowana jak wtedy, kiedy wykręcałam numer Kazbeka – ojca rodziny. W głowie miałam kłębowisko obaw: a co, jeśli okaże się, że zawiodłam ich zaufanie, że nie tak wyobrażali sobie ten dokument? To byłaby dla mnie wielka porażka.

Na szczęście obawy okazały się bezpodstawne.

„Ewa, wszyscy obejrzeliśmy film. Dwa razy. Wylaliśmy kubeł łez, ale tym filmem pozwoliłaś nam zamknąć ten bolesny rozdział”.

Kiedy po pięciu latach wróciłam do Biesłanu, do moich bohaterów, aby nakręcić z nimi kolejny materiał, okazało się, że wszyscy już widzieli film.

„Opowiedziałaś prawdę” – to były słowa, którymi mnie przywitali.

Najważniejsza jest prawda

Dobry film dokumentalny łączy rzetelne dziennikarstwo z wizją artystyczną. Powinien angażować i inspirować widza, a także dawać mu możliwość nawiązania emocjonalnej więzi z bohaterami. Powinien mieć niebanalną oprawę wizualną.

Ale najważniejsze jest to, aby dokument opowiadał prawdę.

Tego oczekują od twórców filmów dokumentalnych widzowie.

Prawda często bywa gorzka, mało komfortowa, potrafi brutalnie odebrać złudzenia. Bywa źródłem cierpienia, ale na koniec jest wyzwoleniem.

Po pięciu latach od pamiętnego ataku niektórzy z moich bohaterów wciąż zmagali się z traumą, ale większość z nich patrzyła w przyszłość.

Bardzo chciałabym wierzyć, że w jakiejś drobnej części prawda, którą znaleźli w filmie o sobie, znów pozwoliła im snuć plany i marzenia. To byłaby dla mnie największa nagroda.


O autorce

Ewa Ewart – dziennikarka, reżyserka i producentka wielokrotnie nagradzanych filmów dokumentalnych. Większość kariery zawodowej związała z BBC w Londynie, realizując reportaże i filmy dotyczące najważniejszych problemów politycznych, społecznych i humanitarnych współczesnego świata. Autorka m.in. dokumentów „Dzieci Biesłanu”, „W objęciach zła” oraz „Do ostatniej kropli”. Jej twórczość wyróżniają odwaga w podejmowaniu trudnych tematów, wrażliwość na los człowieka oraz konsekwentna obrona prawdy i praw człowieka. Laureatka licznych nagród, w tym Peabody Award.

Autor: Ewa Ewart