Sztuczna inteligencja a nierówności na rynku pracy: czy kobiety stracą na automatyzacji?
Sztuczna inteligencja nie jest już technologią przyszłości – to rzeczywistość, która coraz silniej wpływa na rynek pracy. Wkraczając w kolejne branże zmienia ona sposób wykonywania wielu zawodów, ale nie dotyka wszystkich w równym stopniu. Kobiety częściej niż mężczyźni pracują w sektorach, które są szczególnie narażone na zmiany wynikające z rozwoju AI. Oczywiście każda rewolucja technologiczna prowadziła do zmian w strukturze zatrudnienia, jednak w przypadku AI sytuacja jest wyjątkowa. W przeciwieństwie do wcześniejszych fal automatyzacji, które uderzały głównie w pracowników fizycznych, obecna transformacja dotyczy zawodów umysłowych. To, co kiedyś było zarezerwowane dla ludzi – analizy, zarządzanie dokumentami, obsługa klienta czy prowadzenie rozliczeń – dziś w coraz większym stopniu przejmują algorytmy. Problem w tym, że właśnie w tych zawodach dominują kobiety – Raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego wskazuje, że w Polsce aż 2,16 mln kobiet pracuje w zawodach szczególnie podatnych na automatyzację, podczas gdy wśród mężczyzn liczba ta wynosi niespełna 1,53 mln. W praktyce oznacza to, że jeśli firmy zdecydują się ograniczyć zatrudnienie w wyniku wdrożenia AI, konsekwencje tych zmian najmocniej odczują właśnie kobiety.
Najbardziej zagrożone sektory to administracja, finanse i edukacja: AI coraz lepiej radzi sobie z analizą danych, prowadzeniem dokumentacji czy optymalizacją procesów księgowych, co prowadzi do redukcji stanowisk związanych z tymi zadaniami. W korporacjach coraz częściej wykorzystuje się chatboty do obsługi klienta, automatyczne systemy rozliczeniowe czy cyfrowych asystentów, którzy potrafią wykonywać czynności, za które jeszcze niedawno odpowiadały całe zespoły ludzi. Paradoksalnie wykształcenie nie zawsze działa na korzyść kobiet: ponad 80% osób z wyższym wykształceniem pracuje w zawodach podatnych na zmiany wywołane automatyzacją. O ile to wyższe kwalifikacje gwarantowały niegdyś stabilność zatrudnienia, dziś znacznie ważniejsze staje się to, czy dana branża w ogóle ma przyszłość w świecie zdominowanym przez AI.
Sztuczna inteligencja niesie jednak ze sobą również mniej oczywiste zagrożenia – jednym z nich jest sposób, w jaki algorytmy mogą wpływać na procesy rekrutacyjne. Już teraz w wielu firmach decyzje o zatrudnieniu podejmowane są przy wsparciu systemów AI analizujących CV, ścieżki kariery i dopasowanie kandydatów do stanowisk. Problem w tym, że algorytmy często bazują na istniejących wzorcach i mogą nieświadomie powielać istniejące nierówności. Jeśli w danej branży historycznie dominowali mężczyźni, system rekrutacyjny może uznać ich kandydatury za bardziej pożądane, co dodatkowo utrudni kobietom dostęp do dobrze płatnych, stabilnych stanowisk. Takie przypadki już się zdarzały – przykładem może być przypadek Amazona, który musiał wycofać algorytm oceniający CV po tym, jak okazało się, że system faworyzuje mężczyzn i dyskryminuje kobiety, odrzucając aplikacje zawierające słowa związane z kobiecymi organizacjami czy studiami na kierunkach uważanych za „niemęskie”. Dodatkowym problemem jest niska reprezentacja kobiet w sektorze STEM, czyli w dziedzinach związanych z nauką, technologią, inżynierią i matematyką. To właśnie te branże będą w przyszłości najmniej podatne na automatyzację, a jednocześnie to one kształtują technologie, które zmieniają świat pracy. Jeśli kobiety nie zwiększą swojej obecności w tych obszarach, mogą znaleźć się w podwójnie niekorzystnej sytuacji – nie tylko jako grupa najbardziej zagrożona utratą pracy, ale również jako ta, która nie ma wpływu na rozwój systemów AI. Obecnie kobiety stanowią wyraźną mniejszość wśród specjalistów ds. AI, co oznacza, że decyzje o kształcie technologii, jej wdrażaniu i etycznych konsekwencjach podejmują głównie mężczyźni. Może to prowadzić do tworzenia systemów, które nie uwzględniają perspektywy kobiet i pogłębiają istniejące nierówności na rynku pracy.
Nie oznacza to jednak, że kobiety są skazane na zawodowe wykluczenie. Sztuczna inteligencja nie tylko redukuje miejsca pracy, ale również tworzy nowe. Poza tym, automatyzacja pewnych zadań nie musi oznaczać likwidacji całych zawodów – może jedynie zmienić ich charakter. AI najpewniej odciąży kobiety od monotonnych, powtarzalnych czynności, umożliwiając im skupienie się na bardziej strategicznych i kreatywnych aspektach swojej pracy. W niektórych przypadkach może to nawet oznaczać większą satysfakcję zawodową i rozwój nowych kompetencji. Jednocześnie w obszarze AI pojawiają się nowe zawody, jak np. specjalista ds. etyki algorytmów czy ekspert ds. zarządzania automatyzacją, które mogą stać się atrakcyjną ścieżką kariery dla kobiet, o ile będą gotowe na przekwalifikowanie.
Kluczowe staje się zatem przygotowanie na nadchodzące zmiany. Aby nie zostać wypchniętym z rynku pracy, konieczne będzie inwestowanie w rozwój kompetencji cyfrowych, gdyż umiejętność pracy z nowoczesnymi systemami AI czy elastyczność mogą zadecydować o stabilności zatrudnienia w przyszłości. Nadal istotne będą także kompetencje miękkie, których sztuczna inteligencja nie jest w stanie zastąpić (kreatywność, zdolność zarządzania zespołem, umiejętność budowania relacji czy zdolność do podejmowania strategicznych decyzji). Również instytucje publiczne i firmy muszą odegrać aktywną rolę w dostosowaniu rynku pracy do zmian technologicznych. Inwestycje w szkolenia, programy przekwalifikowania oraz regulacje wspierające osoby najbardziej narażone na skutki automatyzacji mogą pomóc uniknąć pogłębiania nierówności zawodowych. Bez takich działań rewolucja AI może doprowadzić do pogorszenia sytuacji na rynku pracy a nawet wzrostu bezrobocia wśród kobiet.
MACIEJ CESARZ
Doktor nauk prawnych, doktor habilitowany nauk o polityce i administracji. Były prorektor Uniwersytetu Wrocławskiego, obecnie adiunkt w Instytucie Studiów Europejskich Uniwersytetu Wrocławskiego. Pracował jako visiting fellow na Uniwersytecie Maltańskim. Wykładowca na uczelniach w Niemczech, Hiszpanii, Czechach, Rumunii, Azerbejdżanie, Turcji i Gruzji.



Opublikuj komentarz